
NASZA KLASA
II Liceum Ogolnoksztalcace im. Kazimierza Jagielonczyka w Elblagu
Profesor Barbara Jakubowska
Pali
sie!
Gdy Bryce Courtney,
australijski pisarz beletrystyczny, opublikowal nowa ksiazke pt: 'Cztery zywioly'
(Four Fires) nikt nie przewidzial, ze bedzie to jakas wyrocznia.
'Cztery zywioly' sa powiescia-metafora.
Autor posluzyl sie metafora zywiolow, aby opisac losy irlandzkich emigrantow,
ktorzy odnosza triumfy i porazki zmagajac sie z przeciwnosciami losu.
Cztery zywioly u Courtney-go to: pasja i pozadanie, ogien wiary religijnej,
wojenna pozoga i pozar. Cztery zywioly namietnie kieruja losami bohaterow,
a w nich odbija sie historia Australii.
Jak bardzo pozar moze zmienic 'psyche' miasta przekonalismy sie w czasie ostatnich
tragicznych wydarzen w Kanberze. Pozar buszu (*) jest traktowany w Australii
jako naturalny element cyklu natury. Przyzwyczailismy sie do tego, ze latem
zawsze gdzies sie u nas PALI! Tylko, ze w tym roku pozary poprzedzila szescio-miesieczna
susza.
Tym razem nieszczescie dotknelo 533 kanberskie rodziny z dzielnic polozonch
na granicy sosnowych lasow. Poludniowo-zachodnie dzielnice slynely ze swojego
europejskiego uroku. Graniczac z plantacjami sosnowych drzew byly przedmiotem
zazdrosci wielu bardziej zurbanizowanych mieszkancow Kanbery srodkowej.
18 stycznia to byla sobota. Temperatura w nocy z piatku na sobote spadla z
34 stopni zaledwie do 22. Zapowiadal sie goracy dzien. Baseny kapielowe w
miescie wypelnione byly tlumami rozbawionych ludzi.
Wiedzielismy, ze w gorach busz palil sie juz od tygodnia na odcinku 10km.
Strazacy i wolontariusze trzymali linie ognia z daleka od kanberskich zabudowan.
Okolo poludnia wiatr wzmogl sie gwaltownie dochodzac w porywach do 40-70km/godz.
Temperatura szczytowala 39 stopni. Ogien z gory Kosciuszko uformowal cos w
rodzaju chmury ogniowej z wewnetrzna temperatura 3,000 stopni Celsjusza.
Ogniowe kule stworzone przez plonace kawalki drewna byly przenoszone z wiatrem
na odleglosc do 20km. Chmury niosace ogien, dym i popiol, obserwowane do tej
pory z bezpiecznego dystansu, byly tuz tuz nad miastem.
O godzinie 3 po poludniu, dym z plonacego lasu sosnowego byl tak gesty, ze
widocznosc w poludniowej Kanberze nie przekraczala 20m. Samochody poruszaly
sie na swiatlach. Dzien stal sie noca. Slonce zablowowane przez dym wygladalo
jak lekko pomaranczowa, apokaliptyczna luna. Swiatlo dzienne mialo pomaranczowa
barwe.
Ogniowe bomby spadly na samochody, przerywaly linie elektryczne, powalaly
slupy telegraficzne, palily sie ogrody, krzaki i garaze. Eukaliptusy podsycane
naturalnymi olejkami plonely na 100 metrow wysokosci. Ogien przenosil sie
z predkoscia 600m/min. Ptaki spadaly z nieba zaczadzone dymem. Kangury chowaly
sie w garazach lub wskakiwaly do domow. Znajomi zabrali z pola dwa konie.
Przechowywali je wewenatrz domu.
Wiele domow splonelo w ciagu 15 min. Ludzie siedzacy w pokojach frontowych
mogli tylko uciec przez zaplecza. Kolezanka zdolala zlapac dwie zabawki dla
dziecka i kurtke. 40 obrazow, kilogramy ksiazek, aparatura fotograficzna,
praca magisterska na dysku komputerowym, francuskie perfumy i brazylijskie
buty, stosy fotografii rodzinnych wszystko to zniklo w mgnieniu oka. Co pozostalo:
ubezpieczenie(**), praca i ocalone zycie. Jest wiec nadzieja!
Uciekajacy ludzie prowadzili samochody w zupelnych ciemnosciach pod deszczem
plomieni jak sylwestrowych ogni. Pierwsza linia domow nie miala szans. Z trzynastu
dzielnic ewakuowano 2500 osob. Zamknieto ponad 30 drog dla ruchu publicznego.
Ocalone domy, w dalszych liniach od pozaru, to niewytlumaczalny wybor losu
lub nieustepliwosc mieszkancow, ktorzy ewakuowani przez policje, uparcie wracali
zeby gasic ogien. Niektorzy stracili w ogniu zycie, miedzy innymi 36 letnia
matka. Osierocila trojke dzieci. Do tej pory podano naazwiska czterech ofiar
pozaru.
Dzisiaj niektore ulice przypominaja spalona, powojenna Warszawe. Zgliszcza,
a posrod nich gdzie niegdzie ocalaly, bialy, nietkniety jezykami ognia dom.
Wlasciciele byli na urlopie.
Stacja paliwowa, szpital zwierzecy (200 zwierzakow), obserwatorium z najwiekszym
teleskopem na poludniowa polkule (Mt. Stromlo) splonely w pierwszym ataku
ognia.
Na dzien dzisiejszy zniszczenia sa nastepujace: 533 spalonych domy, okolo
100 zniszczonych. 500 samochodow. Koszty szkod przekraczja 280ml Aust dollarow.
10 dzielnic nie ma gazu i elektrycznosci.
Rezerwat przyrody wokol Kanberry (Tidbinbilla Reserve) spalony: 22 koali,
99 kangorow. Zniszczenia flory sa olbrzymie: dwie trzecie traw i lak (10,000ha),
3000ha 20-letnich drzew. Tereny piknikowe wokol Kanbery, Cotter pub, chaty
turystyczne w Gorach Kosciuszko zniszczone sa doszczetnie. Zarzad lasow zakupil
nowe pily na sume A$12,000 aby zaczac oczyszczanie. Odzyskanie spalonych drzew,
na pulpe, musi nastapic w przeciagu dwoch miesiecy, pozniej drewno staje sie
nieuzytkowe (zarazone insektami i grzybica).
Polnocne dzielnice (w tym nasza) postawione sa w stan pogotowia na nadchodzaca sobote, 25 stycznia. Przewiduje sie temperatury rzedu 39 stopni z wiatrem dochodzacym do 70km/godz. W Melbourne ma byc 44 stopni.
Mam nadzieje, ze w poniedzialek, 26 stycznia bedziemy mogli swiecic z cala reszta 'Dzien Australii'. Kraju, w ktorym ludzie musza koegzystowac z zywiolem ognia.
Zobaczymy
co to bedzie!
PS Do dnia dzisiejszego instytucje i spoleczenstwo ofiarowalo A$2.7m na akcje
pomocy pogorzelcom.
Lista
domow straconych w pozarze
http://www.smh.com.au/articles/2003/01/23/1042911490176.html
______________________________
(*) - bush (pol. busz) - jest to australijski eukaliptusowy las. Miejscami tak zageszczony, ze stanowi jedna, niedoprzebycia platanine krzakow i drzew. Nie ma w sobie europijskiego odpowiednika.
(**) Co
4-ty dom nie mial ubezpieczenia. 10-ta czesc ubezpieczenia jest wyplacana
'od reki' zanim asesor oceni ubytki. Wiekszosc polis ubezpieczeniowych pokrywa
koszty wynajmu zastepczego mieszkania na okers 12 miesiecy.